|
Blog > Komentarze do wpisu
Turcja: Kurdowie, prostytucja, zbrodnie honorowe
Pracowałam w Turcji jako pilotka wycieczek przez dwa sezony, mam baardzo mieszane uczucia związane z tym krajem - generalnie żeby tam przetrwać trzeba mieć cierpliwość, dystans i spore poczucie humoru. Ogólnie nie narzekam, mam tam mnóstwo znajomych, z którymi się nieźle dogaduję mimo różnic kulturowych, ale są rzeczy na które trzeba brać poprawkę, mi to zajęło trochę czasu. Turcja w UE to był jeden z moich ulubionych topików na wycieczkach. Można znaleźć w necie cały raport Komisji Europejskiej na temat sytuacji w Turcji, jest z 2004 roku ale ciągle aktualny, za wiele się nie pozmieniało. Erdogan usiłuje lawirować pomiędzy wymaganiami UE a życzeniami konserwatywnej większości, która go wybrała, ale że są to rzeczy nie do pogodzenia, to wiadomo nie od dziś - i nie za bardzo mu to wychodzi.Główne zarzuty są następujące: po pierwsze problem Kurdów. Od siebie mogę tylko napisać, że tego afektu Komisji Europejskiej do mniejszości kurdyjskiej nijak nie mogę zrozumieć, jako że są najbardziej religijni, najbardziej konserwatywni, tradycyjni i problematyczni, Turcy przy nich to pikuś. W tym temacie kompletnie nie rozumiem i nie popieram polityki Unii Europejskiej, która uważa ich za uciśnioną mniejszość, wiele krajów Unii przyznaje Kurdom azyl plus full socjał od ręki, a później dziwią się, że są z nimi problemy. Z reguły są bardzo konserwatywni i religijni, PPK dość regularnie organizuje zamachy terrorystyczne i domagają się pełnej autonomii. Ciekawostką jest bardzo popularny piosenkarz, Ibrahim Tatlisses - taki turecki, a właściwie kurdyjski Krzysztof Krawczyk, nawet wygląda podobnie. Ma sieć hoteli i restauracji, które służą jako pralnie brudnych pieniędzy, bo finansuje partyzantkę kurdyjską, wszyscy o tym wiedzą ale Turcy i tak go uwielbiają. Dla nas to o tyle dobrze, że dopóki problem z Kurdami nie zostanie załatwiony to Turcja do UE nie przystąpi i całe szczęście - mimo całej sympatii i nawet sentymentu jaki mam do Turcji nie wierzę w idee multi kulti i uważam, że są rzeczy nie do pogodzenia. Druga istotna kwestia to oczywiście Cypr - też sprawa wiadoma nie
od dziś, póki Ankara nie ustąpi, raczej tureckie członkostwo w Unii Europejskiej
nam nie grozi. Od czasów Atatürka teoretycznie kobiety mają równe prawa z mężczyznami i to zapewnia im konstytucja, ale wiadomo, jak wygląda to w praktyce. W skrócie mówiąc, im dalej na wschód, tym gorzej. Rocznie dochodzi do kilkudziesięciu tysięcy wielu przypadków morderstw "honorowych", dokładne statystyki są niemożliwe ze względu na rozmaite dziwne "samobójstwa" - odkąd pod naciskiem Unii Europejskiej w 2005 kary za morderstwa honorowe zostały zrównane ze standardowymi morderstwami rodziny najczęściej radzą sobie w taki sposób. Ewentualnie delegowany jest młodszy brat ofiary, który jako nieletni dostanie niższy wyrok. Oprócz tego częste przypadki małżeństw aranżowanych, najczęściej kazirodczych pomiędzy bliskimi kuzynami. Istnieją niby organizacje pozarządowe, które zajmują się pomocą kobietom w dramatycznych sytuacjach, ale ciągle to jest kropla w morzu potrzeb. UE zarzuca też rządowi, że nie zapewnia żadnej ochrony kobietom poszkodowanym w wyniku przemocy domowej - i tu też ma rację, niestety. Burdele są legalne, korzystanie z tych przybytków to standard i nie spotyka sie z żadnym społecznym potępieniem. Wiadomo, w patriarchalnym społeczeństwie istnieje wyraźna dychotomia - honor kobiety znajduje się między jej nogami, facetowi wolno wszystko z powszechną na wschodzie zoofilią włącznie (tego tematu już oszczędziłam turystom). W burdelach pracują albo cudzoziemki (głównie Rosjanki czy Ukrainki) albo też Turczynki, które pohańbiły honor rodziny i jakimś cudem udało im się zwiać przed tatusiem, wujkami czy braćmi. Najczęściej uciekają wtedy do zupełnie innego miasta i jest to jedyna opcja żeby mogły jakoś zarobić na życie - wykształcenia czy doświadczenia zawodowego nie mają. Zdarzają się też przypadki sprzedawania dziewczyny przez rodzinę lub męża do burdelu. Kobiety w Turcji ogólnie maja raczej przerąbane i w sumie nie wiem czy taka prostytutka ma specjalnie gorzej niż mężatka (wg ostatnio przeprowadzonej ankiety 80% Turków popiera przemoc domową). Jak to wygląda w praktyce: czytałam ostatnio historię kobiety sprzedanej przez własnego męża do burdelu. 70 klientów dziennie, zero zabezpieczenia, kilka razy zachodziła w ciążę więc była poddawana aborcji, a kiedy w końcu udało jej się uciec, podbiegła do policjanta prosząc o pomoc - a ten odprowadził ją z powrotem i jeszcze dostał zniżkę w zamian za przysługę. Ale są i takie które nieźle zarabiają na tym interesie, z reguły te, które same sobie wybrały taki zawod. Mentalność turecka to jest trudny temat. Szczerze mówiąc nie lubię generalizować, zwłaszcza że kraj jest bardzo zróżnicowany. Na prawie 80 milionową populację niecałe 50 mln stanowią Turcy, reszta to mniejszości narodowe, głownie Lazowie, Czerkiesi i Kurdowie, różnice w tradycji i kulturze bywają ogromne - np. u Czerkiesów osoby spokrewnione do 7 pokolenia uważane są za rodzinę i nie powinny zawierać małżeństw, Turcy i Kurdowie już w przypadku rodzeństwa ciotecznego nie widzą problemu. Różnice kulturowe w małżeństwie w ogóle są w Turcji podstawą do orzeczenia rozwodu. Z grubsza rzecz ujmując - im bardziej na zachód, tym bardziej starają się europeizować, im bardziej na wschód - tym na odwrót. Miałam okazję pracować z Turkami z różnych miejscowości, i widać jakie potrafią mieć rozmaite poglądy i różne podejście do życia, bardzo dużo zależy od rodziny, czy jest konserwatywna czy liberalna. Plażowe lowelasy to ukochany temat turystów, a turystek zwłaszcza.
Jak człowiek trochę tam posiedzi, i to jeszcze na zasadzie użerania
się a nie wakacji, no to przeciętny żeluś takiego piorunującego
wrażenia nie robi, ale jak kobity przyjeżdżają tam pierwszy raz to
mogą być zauroczone egzotyką. Różne ciekawe przypadki mi się
trafiały, zwłaszcza że niektórym się zbierało na zwierzenia i
traktowały mnie jak ciocie dobrą radę. Radę najchętniej dałabym
jedną wszystkim - kubeł zimnej wody na łeb i używajcie prezerwatyw,
ale ze względu na ewentualne reklamacje wolałam się powstrzymać.
Jedno trzeba tamtejszym Casanovom przyznać - nie są aż tak nachalni
jak Arabowie i chyba bardziej rozgarnięci, bo reagują na magiczne
słowo w dowolnym języku, po turecku, angielsku, polsku nawet (lub
wyciągnięty środkowy palec) - i po prostu znikają. Czytelniczka bloga piątek, 30 października 2009, alkud
Komentarze
jane_2
2009/10/30 09:05:03
Dzięki Ci, czytelniczko bloga, za ciekawą publikację. Podtrzymałaś moją opinię o Turkach, jaką sobie wyrobiłam podczas wycieczek do Niemiec (nieroby, chamy i brudasy). Pozdrawiam.
2009/10/30 09:36:52
Droga Czytelniczko,
Erdogan w wielu kwestiach lawiruje nie między Komisją Europejską a konserwatystami, lecz liberałami (jacy by oni nie byli- od islamistów po komunistów) a nacjonalistami (w tym całą opozycją). Nie rozumiem dlaczego przyznanie praw mniejszościom etnicznym i religijnym miałoby zależeć od tego, czy są konserwatywne/ zacofane? Czy Kurd nie powinien mieć prawa do używania swojego języka w szkole czy urzędzie z tego powodu, że okolice w których się wychował nie należą do najbardziej liberalnych w kraju? Dodam tylko, że nie zauważyłem znaczących różnic między Kurdami a Turkami żyjącymi na zachodzie kraju (bo tylko część tej mniejszości żyje na wschodzie- ogromna rzesza wtopiła się w społeczeństwo tureckie wielkich metropolii). Powiem więcej- uczestnicząc w wiejskiej kurdyjskiej zabawie zauważyłem większą tolerancję dla kontaktów damsko- męskich (oczywiście nie w europejskim rozumieniu tego słowa), niż na prowincji etnicznie tureckiej. I wreszcie- kobiety należą do czołówki kurdyjskiego ruchu nacjonalistycznego (parlamentarzystki DTP i bojowniczki PKK) wśród Turków takiego fenomenu nie doświadczono nawet w epoce głębokiego kemalizmu. Skąd pojawia się liczba kilkudziesięciu tysięcy zabójstw honorowych rocznie?? Dotąd spotykałem się z liczbami w granicach kilkudziesięciu- maksimum kilkuset przypadków, podawanymi zarówno przez instytucje państwowe, jak i organizacje pozarządowe. Gdyby podane przez Panią statystyki były prawdziwe, dziennie mielibyśmy do czynienia dziennie z kilkudziesięcioma zabójstwami. Wyobraża sobie Pani wtedy kroniki kryminalne w tureckich gazetach? Porównując los prostytutek z tureckimi kobietami żyjącymi w stałych związkach też Panią delikatnie mówiąc poniosło... Oczywiste jest, że skala przemocy domowej w Turcji jest na wysokim poziomie, jednak przedstawiając obraz rodziny tureckiej jako piekła na ziemi ucieka Pani w konwencję byle było ciekawie, nie ważne czy prawdziwie- i tak każdy kit można czytelnikowi wcisnąć. Też coś o zoofilii Pani wspomina- to jest ulubiona miejska legenda na temat Kurdów, powtarzana do znudzenia na zachodzie kraju. Kiedy jednak spytasz konkretnie o źródło tych rewelacji, okazuje się że to wszystko historie zasłyszane. Część z nich być może jest prawdziwa- w znacznie większym stopniu wynikają one jednak z uprzedzeń zeuropeizowanych Turków wielkomiejskich wobec dzikiego wschodu. Bo skala niechęci wobec Kurdów jest tak ogromna, że ufać glosom ulicy zbytnio nie należy. Pozdrawiam, slavo ;) 2009/10/30 21:43:12
I odpowiedź czytelniczki bloga ;)
Z tymi morderstwami chyba Slavo ma racje, mogę tylko przeprosić za pomyłkę. Co do reszty będę polemizować. W kwestii przemocy domowej, zoofilii i takich różnych ciekawostek znam temat od mojej znajomej turkolożki ale nie tylko. Miałam kolegę ze wschodniej Turcji i dużo takich rzeczy mi opowiadał. Jak to później powtarzałam bardziej zeuropeizowanym Turkom to słyszałam protesty że nie, że takie rzeczy się nie zdarzają, dlatego napisałam o ogromnym zróżnicowaniu kulturowym z którym się tam zetknęłam. 2009/10/31 09:39:03
W kwestii przemocy domowej sprzeciwiłem się nie samemu jej częstemu występowaniu, lecz nieuprawnionym porównaniom do sytuacji panującej w domach publicznych. Rodzina turecka wygląda inaczej niż polska, rządzi się swoimi prawami, autorytet mężczyzny jest stoi na znacznie wyższym poziomie niż w Europie i istnieje znaczne społeczne przyzwolenie na fizyczne dyscyplinowanie członków rodziny. Kobiety jednak potrafią zdobyć dla siebie pozycję w rodzinie, podjąć pracę, kształtować wydatki domowe, narzucić swoją wolę dzieciom (zwłaszcza dorosłym synom) i mężowi. Patrzy Pani na Orient przez pryzmat zachodniego czytelnika raportów AI, a nie osoby starającej się ocenić jego rzeczywistość obiektywnie i od wewnątrz.
Co do zoofilii- znowu traci Pani poczucie proporcji. Jeżeli dochodzi sporadycznie do wykorzystywania zwierząt do zaspokajania swoich potrzeb seksualnych i tworzy się na tej podstawie legendę barbarzyńskiego Kurda- kozojebcy (przepraszam za słowo- ale jest popularne w pewnych kręgach), to mamy tu do czynienia z publicystyką pokroju dziennika Fakt (czy Hurriyet), a nie poważnym przedstawieniem problemu. Chętnie sięgnąłbym po jakieś badania seksuologów odnośnie wschodniotureckiej zoofilii- jeśli Pani linkiem dysponuje, chętnie zrewiduję swoje poglądy. Opiniami turkologów też się proszę specjalnie nie kierować. Wobec Kurdów czy innych narodów nieprzychylnych Turkom potrafią zatracić zdolność obiektywizmu. Nie, żebym sam się w tym środowisku wyróżniał- po prostu pojedynczej osoby za wyrocznię brać nie należy. Pozdrawiam, slavo ;)
Gość: krzychu, 188.33.19.22
2009/11/10 21:47:58
A ja twierdzę, że to pan Slavo patrzy na Turcję przez pryzmat politycznie poprawnego Europejczyka, który wyznaje wiarę w tzw. równość kultur:)
Gość: Jasio, actc16.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/11 11:04:12
A gdzie sie podzialy miliony chrzescijan z Turcji???
en.wikipedia.org/wiki/Western_Armenia en.wikipedia.org/wiki/File:Six_Vilayets_(Western_Armenia)_ethnic_groups.png merlin.pl/Ormianie_Wydawnictwo-Uniwersytetu-Jagiellonskiego/browse/product/1,474102.html 2009/11/18 15:53:08
A ja myślę, że pan Krzychu wie o Turcji tyle, ile przeczyta u alkuda czy na euroislamie. Można islamu nie trawić- jako ateista sam tak mam- ale jednocześnie wystrzegać trzeba się niesprawiedliwych uogólnień
|
|