Rozmowę z Anią przeprowadziła specjalnie dla Euroislamu Wiktoria Banach. — Czy zanim zdecydowałaś się na małżeństwo z Libijczykiem, słyszałaś jakiekolwiek historie o małżeństwach muzułmanina i zachodniej kobiety?
Szczerze? Nie. Nie znałam też żadnej kobiety, która była – lub jest – w takim związku. To, co usłyszałam w telewizji czy przeczytałam w kolorowych pismach, wydawało mi się mocno przerysowane. Jak chyba każda zakochana kobieta myślałam, że mój wybranek jest doskonały. Widziałam tylko jego zalety, a życie w tak egzotycznym kraju jak Libia wydawało mi się nader pociągające. Zwyczajnie byłam młoda i głupia.
Twoje wyobrażenia zmieniły się po przyjeździe do Libii…
Kiedy bezpośrednio zetkniesz się z kulturą islamu to gwarantuję ci, że twoje romantyczne wyobrażenie odejdzie w siną dal… razem z forsowanym mitem rzekomej „wolności” tamtejszych kobiet. Islam to nic romantycznego. Niejednokrotnie widziałam żony bite przez swoich mężów, dla których były niczym więcej, jak „rozpłodowym bydłem”. Pamiętam jakby to wydarzyło się dzisiaj – wspólna wycieczka do Algierii, ulica pełna ludzi, mąż w brutalny sposób bije żonę. Nikt nie zareagował, nikt, poza mną. Nie dość, ze zostałam zwymyślana przez zwijającą się z bólu kobietę w nikabie, to jeszcze miałam inne nieprzyjemności płynące z mojego aktu miłosierdzia. Kobieta nic nie znaczy w oczach Allaha – oto, jakie panuje tam przekonanie. Wielokrotnie powtarzano mi, że powinnam bezwzględnie słuchać męża, bo on jest moim Panem. Mimo tego, że Arabowie mają „swoje” kobiety, które powinny być wierne jak psy (przepraszam za porównanie do nieczystego zwierzęcia), to wielu z nich chciałoby się związać z Europejką. Mamy osobowość, jesteśmy wychowane w duchu równouprawnienia i chociaż dla muzułmanowi jest to pojęcie całkowicie obce, to widocznie co bardziej wykształconych pociągają wyzwolone, samodzielne kobiety.
Może to problem wynikający nie z religii, a raczej z mentalności tego społeczeństwa czy kultury?
Musimy pamiętać, ze islam to dla muzułmanów nie tylko religia, ale i sposób życia: inaczej pojmują wiarę niż my. Wszystko, co zostało spisane w Koranie, jest święte i nietykalne. Oni nadal tkwią w takim „europejskim XIII wieku’’ … z tym, że już tam zostaną. Islamu nie można oddzielić od człowieka i jego życia, religia dyktuje każdy element ich człowieczeństwa i codziennych zachowań.
Być może wynika to z trudności, z jakimi borykają się niektóre arabskie społeczeństwa – trudna sytuacja ekonomiczna, brak pracy, konflikt z Izraelem – nie zaś z radykalizmu islamu?
Z racji tego, że mój mąż pochodził z tzw. „klasy wyższej”, nie miałam zbyt wielu okazji spotykać ludzi biednych. Aczkolwiek z tego co udało mi się zaobserwować, to właśnie religia i powstała na jej gruncie kultura jest za wszystko odpowiedzialna. Zacofanie, bezrefleksyjna wiara w autorytety, nepotyzm, przywiązanie do pieniędzy, są silnie zakorzenione w tej kulturze. Nawiązując do poprzedniego pytania – w Koranie znajdziesz odpowiedzi na pytania dotyczące nawet kwestii majątkowych. Islam nigdy nie zostawia miejsca na własne interpretacje. Tamtejsi ludzie po prostu oduczyli się samodzielnego myślenia.
Niektórzy, hołdując „tradycyjnym” wartościom są zdania, że islam jest szansą dla „powrotu moralności”, „wzmocnienia rodziny”, kontroli seksualności kobiet…
Czy wzmocnienie rodziny oznacza patriarchalizm? Zaniżanie roli kobiety i wychowywanie dzieci na „ciemną masę”? Chyba nie… moralność to pojęcie względne, inne dla każdej kultury. Kontrola seksualności kobiet – doprawdy zabawne. Może powrócimy do pasów cnoty? W islamskiej kulturze kobieta jest własnością mężczyzny – NIE MA czegoś takiego jak gwałt na żonie. Jeżeli mąż chce współżyć z żoną, ma do tego prawo zawsze i wszędzie, a ona nie może mu odmówić. Sama doświadczyłam tego niejednokrotnie. Bracia mojego męża uważali, że jestem jego żoną tylko i wyłącznie w jego obecności. Kiedy go nie było pozwalali sobie na znacznie więcej, niż pozwala na to przyzwoitość. Tak właśnie wygląda tamtejsza „moralność”.
Próbowałaś podejmować z nimi tematy wiary, praw człowieka, wolności kobiet?
Religia i polityka są dla nich tematami niezwykle drażliwymi, ściśle powiązanymi. Nieważne, czy muzułmanin lub muzułmanka pochodzi z Tunezji czy Arabii Saudyjskiej, zawsze na próby podważania teorii wynikających z ich wiary, reagują – delikatnie mówiąc – impulsywnie. Krzyczą lub zaczynają atakować nasz system wartości.
Czemu więc zdecydowałaś się go poślubić? Był bardziej otwarty?
Muzułmanin w kraju europejskim to coś zupełnie innego niż wyznawca Allaha w kraju muzułmańskim. Na wszystkich ”wyrzutków” muzułmanie reagują bardzo radykalnie. Nie da się być umiarkowanym muzułmaninem w tamtejszym gronie radykałów. Ich kultura nakazuje z dumą obnosić się ze swoim wyznaniem. Ten, który się nie zgadza, nie ma prawa egzystować w społeczeństwie.
Czy właśnie dlatego postanowiłaś uciec?
Tak. Nigdy nie byłam wierząca i nie ukrywałam tego. Mimo to nigdy nie krytykowałam wyznawców innych religii. Wobec mnie muzułmanie odnosili się z pogardą albo starali się – grając na moich uczuciach – przekonać do swojego wyznania. Niejednokrotnie słyszałam, że gdybym była ”muslim”, moje życie byłoby łatwiejsze, bo kochałby mnie sam Allah; gdybym była ”muslim” moja mama zapewne nie byłaby poważnie chora; gdybym była „muslim” nie byłabym bezdzietna. Gwoli wyjaśnienia – nie spieszyłam się z zajściem w ciążę z własnego wyboru.
Jak zareagował twój mąż i jego rodzina na wieść o tym, że chcesz rozwodu?
Kiedy powiedziałam mężowi o rozwodzie byłam już z moim bratem w Wielkiej Brytanii. Nie jestem nawet w stanie przewidzieć tego, co by nastąpiło, gdyby jego rodzina dowiedziała się o tym podczas mojego pobytu w Libii. Zapewne nigdy nie wróciłabym do Europy. Kiedy Abdul przyleciał do Londynu, starał się ze mną skontaktować. Na początku był bardzo miły, obiecywał poprawę itd. Na początku. Kiedy zrozumiał, że nie jest w stanie mnie przekonać, napadł na mnie, kiedy byłam z córeczką w parku. Jego rodzina nie kryla niezadowolenia już od samego początku. Wielokrotnie mi grozili, mój brat i jego żona często odbierali telefony z pogróżkami. Teściowa wydzwaniała powtarzając, że jestem „zwykłą, europejską, niewdzięczną dziwką”, ze „pożałuję tego”, ze mnie „zniszczą”.
Wydaje mi się, że jest wiele Polek, które wyszły za muzułmanina i są szczęśliwe, może najzwyczajniej źle trafiłaś?
To zależy jak kto rozumie szczęście. Muzułmanki w krajach arabskich nie mają wielu możliwości samorozwoju. Ich naczelnym prawem (a raczej przymusem) jest siedzenie w domu i zajmowanie się sprzątaniem, gotowaniem, wychowywaniem dzieci. Czy bycie kurą domową jest spełnieniem marzeń każdej kobiety? Chyba nie… ja nigdy takich ambicji nie miałam. Jeżeli jakaś kobieta potrafiłaby całkowicie podporządkować się tamtejszym normom, to może zazna szczęścia u boku odpowiedniego mężczyzny; musi jednak pamiętać, że ceną za to szczęście jest całkowita uległość.(p)
Z tego zdania nie jesteśmy nawet w stanie dowiedzieć się kto jest atakującym, kto broniącym się.
W dalszej części tekstu też się tego nie dowiemy, poznamy zdanie telewizji egipskiej i zdanie demonstrantów oraz opinię premiera, który obarcza winą zewnętrzne „niszczycielskie siły” czyt. Zachód lub Żydów. Wystarczy sobie jednak przypomnieć historię, żeby pamiętać, że to Koptowie bronią się przed muzułmanami.
Tak niestety dzieje się w Egipcie.
Czy aby tylko w Egipcie? Newsweek nie ogarnia już Pakistanu, Iraku, Indonezji czy Sudanu? Informacja newsowa to nie miejsce na analizy, ale jedno zdanie więcej i czytelnik dowiedziałby się czegoś poza tym, że chrześcijanie biją się z muzułmanami.
Jesteśmy Borg - wszelki opór jest zbędny Zachodzie
Jalees Rehman
Autorzy najnowszego raportu opublikowanego przez Center for American Progress (CAP) wnikliwie analizują zjawisko szerzenia strachu przed muzułmanami w Stanach Zjednoczonych oraz wyrażają nadzieję, że ujawnienie przyczyn wrogości okazywanej muzułmanom umożliwi opracowanie długofalowych strategii pokonywania takich uprzedzeń.
Jednak stosunkowo niewiele uwagi poświęca się „okcydentofobii” – czyli antyzachodnim emocjom panującym wśród muzułmanów. Czy uprzedzenia wobec Zachodu wynikają z niewiedzy muzułmanów, czy są konsekwencją bardzo wybiórczego postrzegania zachodnich społeczeństw?
W najnowszym raporcie sporządzonym przez ośrodek Pew Research Center, pod niezbyt groźnie brzmiącym tytułem „Muslim-Western Tensions Persist” („Napięcie między muzułmanami a Zachodem utrzymuje się”) ujawniono skalę uprzedzeń, jakie muzułmanie żywią w stosunku do Zachodu.
Podsumowano w nim wyniki badań nad stereotypami dotyczącymi Zachodu, które panują wśród muzułmanów zamieszkujących kraje muzułmańskie, takie jak Indonezja, Egipt i Pakistan.
Średnio 68% muzułmanów biorących udział w badaniu kojarzyło słowo „samolubny” z mieszkańcami Zachodu, a zaledwie 35% niemuzułmanów, zamieszkujących takie kraje jak Wielka Brytania, Stany Zjednoczone czy Niemcy, skojarzyło to samo słowo z muzułmanami.
Wrogość wobec Zachodu można by ewentualnie przypisywać temu, że muzułmanie z krajów islamskich nie mieli bezpośredniego kontaktu z ludźmi z Zachodu. Raport Pew nie zawierał przecież danych dotyczących nastawienia muzułmanów mieszkających na Zachodzie. Jednak wcześniejszy raport tego samego ośrodka Pew, opublikowany w 2006 roku pod tytułem „The Great Divide: How Muslims and Westerners View Each Other” („Wielki Rozłam: jak mieszkańcy Zachodu i muzułmanie postrzegają siebie nawzajem”) zawierał wyniki badań przeprowadzonych wśród muzułmanów zamieszkujących kraje europejskie. Przedstawiał on dosyć przygnębiający obraz uprzedzeń wobec Zachodu panujących wśród europejskich muzułmanów.
Szczególnie negatywne reakcje zarejestrowano ze strony muzułmanów mieszkających w Wielkiej Brytanii: 69% badanych przypisało mieszkańcom Zachodu trzy lub więcej negatywnych cech, np. „chciwy”, „samolubny”, „arogancki” i „niemoralny”. To wrogie nastawienie kontrastowało ze stosunkowo pozytywnymi poglądami niemuzułmańskiego ogółu społeczeństwa w Wielkiej Brytanii: zaledwie 30% badanych przypisało muzułmanom trzy negatywne cechy lub więcej.
To, że muzułmanie mieszkający w Wielkiej Brytanii przypisują ludziom Zachodu takie cechy jak „samolubny” czy „chciwy”, zasługuje na szczególną uwagę. Tak się składa, że według rankingu World Giving Index opublikowanego przez Charities Aid Foundation (CAF), to właśnie kraje kultury zachodniej, czyli Australia, Kanada, Szwajcaria, USA czy Wielka Brytania, przodują w działalności charytatywnej. Zgodnie z danymi CAF, mieszkańcy krajów zachodnich są bardziej skłonni wpłacać pieniądze na cele charytatywne, czy pracować jako wolontariusze, niż mieszkańcy krajów, w których dominuje islam. Dotyczy to również stosunkowo zamożnych państw muzułmańskich, jak Zjednoczone Emiraty Arabskie czy Arabia Saudyjska, które w rankingu tym zajmują 50 i 86 miejsce, podczas gdy Wielka Brytania zajmuje w nim miejsce ósme.
Powstaje więc pytanie, dotyczące przyczyn tego błędnego, jak się wydaje, postrzegania kultury zachodniej. Czy antyzachodnie uprzedzenia muzułmanów wynikają z niewiedzy, czy są konsekwencją bardzo wybiórczego postrzegania Zachodu? Czy nie są przypadkiem podsycane przez organizacje, których program polityczny lub ideologiczny przypomina program organizacji lansujących antymuzułmańskie uprzedzenia, ujawnionych przez Center for American Progress? Czy antyzachodnie uprzedzenia muzułmanów mieszkających na Zachodzie manifestują się inaczej w Europie niż w Ameryce Północnej?
Błędem byłoby uważać, że problem uprzedzeń i wrogości między muzułmanami a niemuzułmanami można rozwiązać apelując do niemuzułmanów, żeby okazali więcej tolerancji i zrozumienia. Zachodni muzułmanie często używają bogatego dziedzictwa kulturowego oraz różnorodności islamu jako metody zwalczania uprzedzeń antymuzułmańskich. Podczas spotkań międzywyznaniowych lub imprez wielokulturowych zachodni muzułmanie omawiają utwory poety i filozofa Rumiego i prezentują bogactwo tradycji kulturowych obowiązujących w świecie muzułmańskim, poczynając od indyjsko-pakistańskiej muzyki Qawwali, a na kuchni marokańskiej kończąc. Dzięki temu wielu zachodnich niemuzułmanów może zamienić abstrakcyjne pojęcia „muzułmanin” czy „islam” na pełne życia spotkania z innymi ludźmi, co pozwala im przekroczyć swoje uprzedzenia.
Jednak gdy rozmawiam o zachodniej kulturze z muzułmanami mieszkającymi na Zachodzie, często stwierdzam, że w ich postrzeganiu kultury zachodniej brakuje tego otwarcia. „Zachód” jest zazwyczaj widziany jako swoiste połączenie braku wartości moralnych, imperializmu i nalotów samolotów bezzałogowych. Trochę przypomina to gatunek Borgów z serialu „Star Trek”, który przenika do innych kultur, żeby ostatecznie je zniszczyć. Wielu z nich nie uznaje „zachodniej” tożsamości za swoją własną. Niewielu dostrzega ogromne dziedzictwo kulturowe Zachodu począwszy od „Państwa” Platona, a na muzyce barokowej, „Mistyce kobiecości” Betty Friedan i ruchu ekologicznym kończąc. Chociaż zachodni muzułmanie poznają zachodnią kulturę i historię w szkole podstawowej, średniej czy na studiach, kontakt ten często jest zakłócony niepotrzebnym znieważaniem i oczernianiem tej kultury. Umożliwienie muzułmanom mieszkającym w Europie i Ameryce Północnej docenienia bogatej mozaiki i różnorodności składającej się na „kulturę zachodnią” może być ważnym krokiem na drodze do pokonania antyzachodnich uprzedzeń.
Oprócz tych anegdotycznych doświadczeń, konieczne jest przeprowadzenie badań analitycznych, jak te zrealizowane przez Center for American Progress, ujawniających skalę i główne przyczyny antyzachodnich uprzedzeń wśród muzułmanów mieszkających na Zachodzie.
Usiłowaniom zrozumienia i zwalczania uprzedzeń antymuzułmańskich muszą towarzyszyć podobne wysiłki, mające na celu zrozumienie i zwalczanie uprzedzeń wobec kultury zachodniej. Obecnie tylko skrajnie prawicowe organizacje działające w Europie i Ameryce Północnej poruszają problem uprzedzeń i wrogości muzułmanów wobec Zachodu. Dyskusje takie często idą w parze ze szkalowaniem muzułmanów, używaniem oburzającej argumentacji i przesadnych stwierdzeń.
Jednak przyczyny wrogości muzułmanów wobec Zachodu zasługują na poważniejsze zbadanie. Antyzachodnie nastawienie muzułmanów to problem, o którym wszyscy wiedzą, ale z jakiś przyczyn go ignorują. Dotyczy to również organizacji i ruchów liberalno-postępowych. Złudne jest przekonanie, ze rozwiążemy problem uprzedzeń i wrogości między muzułmanami a niemuzułmanami, apelując do niemuzułmanów, żeby okazali więcej tolerancji i zrozumienia – jeśli nie będziemy żądać tego samego od muzułmanów.
Kara za apostazję oburza Pomianowskiego? Chyba nie
Jerzy Pomianowski wiceszef Ministerstwa Spraw Zagranicznych się oburzył. Na co? Na to, że w Iranie chcą zabić pastora za apostazję. Czym prędzej więc zawezwał ambasadora Iranu, któremu oraz wszem i wobec ogłosił, że mu się taki proceder nie podoba.
W następnym tygodniu pospieszył do Krakowa na konferencję o Dialogu międzywyznaniowy – wiadomo dialog ważna rzecz, co sam wiceminister podkreśla. Partnerami w tym dialogu byli przedstawiciele m.in. Egiptu, Pakistanu i Arabii Saudyjskiej. Stałym czytelnikom tego bloga wyjaśniać nie trzeba w jak żenującej sytuacji stawia się wiceminister. Innym podpowiem z Egiptu uciekło od czasu Wiosny około 100 tys. chrześcijan, we wszystkich wymienionych miały miejsce kary za apostazję.
Organizatorzy spotkania jako wzór postawili Indonezję, która „ma bardzo bogate doświadczenia w funkcjonowaniu wielokulturowego i wielowyznaniowego społeczeństwa”. W świetle tego co naprawdę się wydarza takie konferencyjki, przedstawicieli i oburzenia ministrów trzeba naprawdę puszczać mimo uszu, a zająć się tym by takie sytuacje nie miały miejsca w kraju. A swoją drogą panie ministrze może lady Makbet doradzi co robić z rękami.
Warunkiem powrotu do negocjacji z Izraelem jest… koniec Izraela
Abbas chce wrócić do rokowań pod dwoma warunkami. Po pierwsze on nie zaakceptuje warunków Izraela w kwestii uznania państwa żydowskiego, a po drugie Izrael zaakceptuje warunki Palestyny do wycofania się do granic sprzed 1967 roku. Nie można chyba uczciwiej przedstawić warunków rozpoczęcia rokowań pokojowych?
A jednak można. Członek Komitetu Centralnego Fatahu, Abbas Zaiki retorycznie pyta się: „Jeżeli Izrael wycofa się z Jerozolimy, ewakuuje 650 tysięcy osadników i zburzy mur – co pozostanie z Izraela? Skończy się”.
„Święty Terror” to komiks odpowiedź Franka Millera autora głośnego „Sin City” i ”300” na zamachy 11 września. Już od 2006 roku Miller zapowiadał, że wyda komiks o ataku Al-Kaidy na Gotham City. Jednak w końcu bohaterem komiksu nie jest Batman tylko Fixer, były komandos Navy Seal, który zdaniem autora ma lepsze predyspozycje do przemocy niż Batman.
Komiks „ma być przypomnieniem, że jesteśmy w środku długotrwałej wojny” a „wróg przeciwko, któremu jesteśmy jest złośliwy, zwodniczy i bezlitosny i nie chce niczego poza naszym całkowitym unicestwieniem”.
Jeszcze w 2007 roku zapowiadał, że głównym cytatem bohatera jest „Te błazny nie wiedzą co to terror!” Frank Miller powiedział także: „Jestem gotowy na swoją fatwę”.
Nowym wybrykiem Erdogana jak podaje Piotr Zychowicz z Rzeczpospolitej jest domaganie się nałożenia sankcji na Izrael.
– Rada Bezpieczeństwa wydała 89 rezolucji, w których przewidziano możliwość nałożenia sankcji na Izrael. Żadna z nich nie została wprowadzona w życie – powiedział Recep Tayyip Erdogan tygodnikowi „Time".
– Na Iran i Sudan nakłada się sankcje. Dlaczego nie jest tak samo z Izraelem? – powiedział. Według niego państwo żydowskie jest traktowane przez społeczność międzynarodową z o wiele większą wyrozumiałością niż inne kraje. Tymczasem nałożenie w przeszłości sankcji sprawiłoby, że „konflikt palestyńsko-izraelski byłby już dzisiaj dawno rozwiązany".
Poza krytycznym głosem strony izraelskiej, opinia na temat Erdogana równoważona jest głosem tureckiego profesora:
Nasz premier nie jest człowiekiem oderwanym od rzeczywistości. On tylko wskazuje na podwójne standardy panujące na świecie. Chodzi o symboliczne pokazanie, że wiele krajów nie godzi się na to, co robi Izrael – mówi „Rz" turecki politolog prof. Ilter Turan.
Czy mamy zatem wierzyć, że standardy moralne są określane przez „wiele krajów”? Może należy zapytać też jakich krajów i jakie moralne prawo ma akurat Turcja, która nie rozliczyła się z ludobójstwa Ormian, dużo poważniejszego zarzutu niż to co dzieje się obecnie w Izraelu oraz sama prześladuje Kurdów? Tego kontekstu brakuje w artykule.
Co jeszcze powinno się pojawić? Uzupełnienie do informacji, że:
Tureckie służby przygotowały listę 174 Izraelczyków odpowiedzialnych za zabicie Turków. Już przekazały ją prokuraturze.
Jak podaje portal ynetnews.com lista zawiera nazwiska osób, które zakończyły służbę przed akcją na statku Mavi Marmara.
No i drobny szczegół, blokada Strefy Gazy była legalna jak przyznaje raport ONZ, nie uznawany przez Turcję.
Król dał głos kobietom. Nagłówki gazet informują o tym jaki król Arabii Saudyjskiej postępowy. Kobiety będą mogły głosować w wyborach lokalnych i uczestniczyć w surze – islamskiej radzie doradczej. Ba, król nawet wezwał, żeby kobiety nie miały prawa bardziej ograniczonego niż wymaga prawo szariatu. To iście reformatorski głos, za który należy mu się co najmniej nagroda Instytutu Lecha Wałęsy. A zapomniałem, że już dostał awansem. To cudowny dar przewidywania, którego brakowało chyba przyznającym pokojowego Nobla Obamie. A może zwyczajnie do wrót królestwa Saudów zapukała Arabska Wiosna Ludów? W tym przypadku intencje króla są nieistotne, oby kobietom w Arabii żyło się lżej.
FBI traktuje islam jako zagrożenie nie Al-Kaidę. Szkoleniowiec agencji twierdzi, że walka z Al-Kaidą w porównaniu z zagrożeniem jakie stanowi ideologia islamu to strata czasu.
„Na operacyjnym poziomie mamy ugrupowania jak Hamas, Hezbollah, Al-Kaida. To jak zęby rekina, nie ma znaczenia czy wyeliminuje się jedną grupę”, Gawthrop z FBI powiedział na wykładzie dla straży nowojorskiego Metro.